sobota, 1 października 2016

Rozdział 1 "Koniec Marzeń, Nowa rzeczywistość"

Obudziłam się. Spojrzałam  na zegarek. Była szósta trzynaście. Jak zwykle wstałam za wcześnie. Dzisiaj był poniedziałek, pierwszy dzień w nowej pracy. Przewróciłam oczami. W ogóle nie chciałam tam iść. Jestem trochę chłopczycą, mam trochę męski głos. To właśnie z tego powodu byłam prześladowana w gimnazjum. Obróciłam się na drugi bok, westchnęłam i zamknęłam oczy próbując zasnąć. Jednak mój mózg postanowił, że wyda polecenie o wstaniu z łóżka. Pięć minut później byłam już na nogach. Poszłam do łazienki i związałam moje blond włosy w kucyka. Poszłam się ogarnąć, umyć, ubrać w cos normalnego i zjeść śniadanie. O siódmej piętnaście mogłam zaczynać mój dzień. Wzięłam moją torbę, spakowałam klucze, telefon, chusteczki i wszystkie potrzebne mi do życia rzeczy. Wyszłam z mieszkania i wsiadłam do mojego auta. Nie ujechałam nawet dwóch metrów, kiedy silnik stanął i za nic w świecie nie chciał ruszyć.
- Kur*a!-zaklnęłam.
Na naprwie auta się nie znałam. Na piechotę nie dojdę, za daleko.  Przysiadłam na krawężniku i zaczęłam myśleć. Nagle sobie o czymś przypomniałam. Obok mojego bloku znajdował się przystanek autobusowy. Może z niego uda się dojechać na komendę. Pamiętałam, że znajduje się na bielanach na ulicy ... No właśnie jakiej? Dobra Bielany, nie Bielany. Ruszyłam się z krawężnika i poszłam w stronę przystanku. Kiedy tam doszłam dojeżdżał autobus nr 820. Szybko spojrzałam na rozkład jazdy. Teoretycznie dojadę tym do "Komendy Miejskiej Policji We Wrocławiu". Szybko wsiadłam do autobusu, zaraz za mną wsiadł wysoki, czarnowłosy mężczyzna z brodą, słuchający muzyki. Spojrzałam na niego. Był dobrze zbudowany. Szkoda, że prawdopodobnie widzę go pierwszy i ostatni raz w życiu. Jechałam kilka przystnków, mężczyzna nie wysiadał. Przez chwilę nasunęła mi się myśl, że też jest policjantem KMP, ale szybko wyrzuciłam to z myśli. Autobus zatrzymał się na przystanku "KMP Wrocław''. Wysiadłam i ze zdziwieniem zauważyłam, że carnowłosy też wysiada. "Może to tylko zbieg okoliczności"-pomyślałam. Przyśpieszyłam kroku i weszłam na komendę. W wielkim czerwono-brązowym budynku mieściła się recepcja i schody na pierwze piętro. Zamrugałam oczami. Ngle poczułam czyjeś spojrzenie na sobie. Recepcjonistka patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem. Otrząsnełam się i podeszłam do niej.
- Dzień Dobry, Ala Morawska. Podobno dziasiaj zaczynam tu pracę. Recepcjonistka poszukała czegoś w papierach.
- Cześć. Jak zaczynasz pracę to idź do Pani Komendant Jaskowskiej. Pokój nr 45 na drugim piętrze.
- Dzięki.-odpowiedziałam i poszłam na drugie piętro.
Weszłam do pokoju komendant. Przprowadziłyśmy krótką rozmowę. Następnie pokierowała mnie na pierwsze piętro. Pokazała mi gdzie się przbierają policjanci i kazała mi iść na odprawę w sali na parterze. Poszłam się przbrać. Mundur był na mnie trochę za ciasny, ale jak wciągnęłam brzuch to weszłam. Po ubraniu się w mundur poszłam na odprawę, do sali, którą mi pokazała Jaskowska. Kiedy tam weszłam nikogo nie było. Tylko Jaskowska się tam krzątała.
- O cześć Ala! Siadaj.
*Krzysiek*
Przbrałem się w mundur. Kiedy wchodziłem na komendę widziałem nową policjantkę. No nie powiem, ładna. Ale Emilka była od niej sto razy ładniejsza. Na samą myśl o Emilce pojwaił się na mojej twrzy uśmiech. Poszłem do sali odpraw. Kiedy tam wszedłem zobaczyłem nową policjantkę siedzącą na krześle i rozmawiającą z komendant Jaskowską. Uśmiechnąłem się do niej przyjaźnie.
*Ala*
Kiedy się odwróciłam zobaczyłam czarnowłosego z autobusu. Był też policjantem.
Kiedy zaczęła się odprawa byli już chyba wszyscy. Do pokoju wpadł tylko jakiś mężczyzna nie w czarnym mundurze, ale w niebieskim. Domyśliłam się że był dyżurnym. Nagle komendant powiedziała:
- Chciałam wam przedstawić nową koleżankę, Alicję Morawską. Ale ja osobiście mówię do niej "Ala".
 Wszyscy zaczęli się ze mną witać. na końcu przywitał się czarnowłosy mężczyzna.
-Krzysiek Zapała, sierżant.
- Ala Morawska. Też sierżant-uśmiechnęłam się do niego.
- A więc, od dzisiaj patrol 006 to Krzysztof Zapała i Alicja Morawska-omało nie zleciałam z krzesła jak się dowiedziałam, że będę z nim jeździć. Uśmiechnęłam się tylko. Po kilku minutach odprawa się skończyła. Poszłam do pokoju policjantów. za mną wszedł Krzysiek.
- Mogę na ciebie mówić "Krzychu"?- zapytałam Krzyśka.
- Jasne-uśmiechnął się i zaraz dodał- a ja na ciebie Ala.
Uśmiech zagościł na mojej twarzy
c.d.n.
I jakkk? Mam nadzieje że się podoba :) Zapraszam na mojego drugiego bloga:
policjantkiipolicjanciolaijacek.blogspot.com :)

3 komentarze:

  1. Ty chba nie chcesz połączyć Ali i Krzyśka?
    Graveyard apparition

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szaleju się najadła czy co? xD Nie połączę ich za chiny ludowe! No chyba, że jako przyjaciele :)
      Mada

      Usuń
  2. Fajnie się rozpoczyna ten blog. Oby tak dalej :)
    Pozdrawiam Lucynka.

    OdpowiedzUsuń