sobota, 17 grudnia 2016

Rozdział 5 "Czas zabiera wszystko, ludzi i rzeczy"

Od tamtego wypadku minęło 5 miesięcy. Krzysiek i ja wróciliśmy już do pracy. Ja jeszcze przez kilka dni byłam w papierologi, ale obecnie jestem zpowrotem na patrolu. Dzisiaj jest 17 października. Rocznica śmierci mojego brata. 14 rocznica śmierci mojego brata... Mam ochotę się teraz rzucić z okna i zostawić to wszystko, ale wiem, że mam dla kogo żyć. Krzysiek jest moim przyjacielem, oprócz niego są też inne osoby. Przejechałam ręką po twarzy. "Morawska ogarnij dupe!" - skarciłam się w myślach. Poszłam do łazienki i w miarę się ogarnęłam. Ubrałam się na czarno zrobiłam ciemny makijaż i wyszłam do pracy. Kiedy przyszłam do pracy, nikogo nie było. Poszłam się więc przebrać. Kiedy wróciłam do pokoju wszedł Krzysiek. On, w przeciwieństwie do mnie, był cały w skowronkach. Przynajmniej on miał powody do radości.
- Czeeść!- krzyknął
- eść - mruknełam w odpowiedzi.
- co jest?
- to już 14 lat.
- Co "14 lat"?
- Jak Adam zginął w Iraku.
- Przykro mi - spochmurniał
- Popsułam ci dzień. Jestem idiotką - zaczęłam.
- Nie jesteś - powiedział i podszedł do mnie kładąc mi rękę na ramieniu.
- Krzysiek...
- Nie rozdrapuj starych ran, rozumiesz? Nie przeżywaj drugi raz tego samego bólu, bo to NIC nie da.
Nic nie powiedziałam tylko pokiwałam głową. Z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Odeszłam od Krzyśka i usiadłam przy biurku. Krople łez spadały na nie, tworząc kałuże. Do pokoju wszedł Jacek. Chciał coś powiedzieć, ale zobaczył co się ze mną dzieje. Spojrzał pytająco na Krzyśka, na co on szepnął: "Musi się wypłakać". Byłam mu za to wdzięczna.

Hejo miśki! I jak rozdizał? Ja wiem, że była długa przerwa... Ciii xDDD
P.S Chcecie, żebym rozwaliła związek KrzEmi? I stworzyła KrzAl? XDDDD
Rega